• Wpisów:21
  • Średnio co: 75 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:06
  • Licznik odwiedzin:3 496 / 1657 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
  • awatar Gość: Halo, halo, jest juz dawno 20, ale pod ostatnia czescia
  • awatar Gość: Next
  • awatar Gość: Kiedy next
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Następnego dnia rano Hana wstała z mocno zapuchniętymi oczami i czerwonym nosem. Gdy stanęła przed lustrem, przestraszyła się własnego odbicia. Zapudrowała twarz, rzęsy pociągnęła tuszem i poszła do sypialni po ubrania. Ledwie zdążyła się ubrać i rozległ się dzwonek do drzwi.
- Cześć kochana, ślicznie wyglądasz. – zawołała Lena i mocno uściskała Hanę. – Wpadłam, żeby ci powiedzieć, że dziś jedziemy moim samochodem do pracy i przy okazji sobie porozmawiamy.
- Hej, no dobrze – odpowiedziała Hana, która była trochę zdziwiona… Lena zawsze miała dobry humor, chodziła wesoła, uśmiechnięta… po prostu idealna.
- Jak będę wychodzić z domu za jakieś 30 min, to zapukam do twoich drzwi, żebyś wiedziała, że masz wyjść.
- Dobrze, będę czekała – odpowiedziała Hana i zniknęła w swoim mieszkaniu.
W sumie była już gotowa do wyjścia, ale postanowiła, że za ten czas coś zje i napije się kawy. Zjadła kanapkę z sałatą i popijając kawę spoglądała w okno. W pewnej chwili zobaczył Tosię, która szła obok mamy. Była taka mała i śliczna. Szła obok Magdy trzymając ją za rękę i wesoło podskakując. Hana poczuła wielki smutek i małe ukłucie zazdrości. Była taka samotna i tak bardzo chciała mieć dziecko. Z Piotrem, ale wiedziała, że to nie jest możliwe. W końcu Piotr miał już dziecko, kobietę… Ona nie miała nic. Hana usłyszała stukanie do drzwi… Wzięła klucze, torebkę i wyszła z mieszkania, ale ku jej zdziwieniu do jej drzwi nie pukała Lena, tylko Witek – mąż Lenki.
- Cześć, Lena jeszcze się grzebie. – Powiedział wesoło Witek.
- Cześć, spokojnie… poczekamy – odpowiedziała Hana z uśmiechem.
W tym momencie z mieszkania wyszła Lena.
- No i jak, gotowi ? To idziemy – zakomendowała.
Witek szedł przodem a Hana z Leną podążały za nim.
- Hana, przepraszam. Witek miał dzisiaj jechać do szpitala trochę później, ale jakiś nagły przypadek … Więc z naszej rozmowy nici. Ale nie myśl, że ci odpuszczę, porozmawiamy przy najbliższej okazji – powiedziała Lena.
Dobrze, nic się nie stało – odpowiedziała Hana u przyspieszyła kroku.
Lena zawsze potrafiła poprawić jej humor. Gdy była w pobliżu Hana od razu czuła się lepiej, bezpieczniej.

Gdy weszli do szpitala Hanę przywitał dyr. Tretter.
- Chodź do mnie do gabinetu. Jest ktoś, kto oprowadzi cię po szpitalu i co najważniejsze pokaże ci twój gabinet.
- Super, to chodźmy – odpowiedziała Hana i poszła za dyrektorem.
Gdy weszli do gabinetu Hana mało nie dostała zawału. Czekał tam na nią Piotr.
- Witam panią doktor! To jak, gotowa?
- Tak – odpowiedziała zdezorientowana Hana.
- No to w takim razie idziemy – powiedział Piotr. Chwycił ją za rękę i pociągnął za sobą.
„Cholera jasna, gorzej już być nie morze?” – Pomyślała Hana i powiedziała:
- Daj mi tylko klucz do mojego gabinetu i dalej już sobie poradzę sama.
- Nie ma mowy. Obiecałem dyrektorowi, że oprowadzę cię po całym szpitalu i słowa dotrzymał – powiedział stanowczo Piotr. Hana nie miała więc wyboru. Powoli ruszyła za Piotrem.
Przez najbliższą godzinę chodzili po szpitalu. Piotr wytłumaczył Hanie co i jak.

- Piotr, błagam, wolniej. – powiedziała zasapana Hana. Narobiła sobie odcisków na stopach i nie była już w stanie dalej iść.
- Oj Hana, Hana. – Zaśmiał się Piotr.
- Widzę, że ostatnia przygoda nie zniechęciła cię do chodzenia w tych wysokich butach. Ale na szczęście masz mnie.
Już po chwili Hana siedziała wygodnie na ramionach Piotra i szli dalej. Wszyscy patrzyli na nich z rozbawieniem, ale oni zupełnie nie zwracali na to uwagi. Po kolejnych 15 minutach zwiedzania Piotr wreszcie skierował się na oddział ginekologii i postawił Hanę na nogach naprzeciw drzwi do jej gabinetu. Dał jej klucz i powiedział:
- Proszę bardzo, koniec zwiedzania. Pielęgniarka za chwilę przyniesie ci karty twoich pierwszych pacjentek i do roboty!
- Piotr, dziękuję – powiedziała Hana i zniknęła za drzwiami swojego gabinetu.

Wreszcie udało mi się dla was napisać coś sensownego. Postaram się pisać częściej, przynajmniej raz w tygodniu.

20 KOMENTÓW = NEXT

  • awatar Gość: Tak dla lepszej motywacji masz 21
  • awatar Gość: Jest juz 20. Poprosze nexta
  • awatar Gość: Kiedy next
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
  • awatar Gość: Dziekuje i tobie rownierz zycze wszystkiego naj. ;) Ps. Kiedy to nie dlugo?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Patrzyła w okno i nie wierzyła w to, co widzi. Piotr roześmiany wyszedł ze swojego bloku z małą Tosią, a obok nich... szła kobieta. Wysoka, ładna brunetka. Hana jeszcze nie zdążyła się do końca pogodzić z tym, że facet, w którym jest zakochana, ma córkę, a tu następna niespodzianka. Hana najpierw myślała, że Piotr ma żonę i niby przez przypadek zapomniał jej o tym powiedzieć, tak samo jak o Tosi, ale potem, po chwilowym zastanowieniu doszła do wniosku, że to nie możliwe, bo Piotr nie nosi obrączki. Miała straszny mętlik w głowie. Przed chwilą myślała jeszcze, że może coś z tego będzie, ale w tym momencie zdała sobie sprawę, że musi sobie dać spokój z Piotrem raz na zawsze... Siedziała tak na tym parapecie jak zamurowana i wpatrywała się w Magdę, Tosię i Piotra. W pewnym momencie zobaczyła, jak Piotr podnosi głowę i zauważa ją. Szybko zeskoczyła z parapetu i poszła do salonu. Przez okno widziała, jak Piotr z dziewczynami wsiada do samochodu i odjeżdża.

Piotr nie mógł sobie znaleźć miejsca w domu. Bał się tego, co będzie dalej, nie wiedział, czy Hana będzie jeszcze chciała mieć z nim coś wspólnego.
- Tosiu, może masz ochotę na małą przejażdżkę po mieście? - zapytał
- Taak, jedźmy, tato jedźmy - zawołała radośnie dziewczynka.
W tym momencie z kuchni wychyliła się Magda.
- Zabierzecie mnie ze sobą ? - zapytała
- Jasne - odpowiedziała Tosia - pojedźmy wszyscy razem.
Piotr nie bardzo cieszył się z tego pomysłu, ale nic nie powiedział. Nie chciał zrobić małej przykrości. Nie miał dobrego kontaktu z Magdą. Mieszkał z nią tylko ze względu na Tosię.
Gdy już się ubrali, zadowoleni wyszli z mieszkania. Zmierzając powoli w stronę samochodu Piotr nagle poczuł na sobie czyjś wzrok. Spojrzał w górę i zobaczył... Hanę, która się w nich wpatrywała.
I wtedy zdał sobie sprawę, że nie ma już żadnych szans u Hany, po tym, jak ta zobaczyła go z Magdą. Oczywiście Magda nic dla niego nie znaczyła, ale Hana o tym nie wiedziała. Zaczął żałować, że nie powiedział o tym Hanie wcześniej. Ale teraz już przepadło. Jego ukochana zobaczyła, to co zobaczyła i już na pewno nie będzie chciała mieć z nim do czynienia. Piotr z dziewczynami szybko wsiadł do samochodu i odjechali.

Hana nie mogła się uspokoić. Nie tolerowała kłamstwa... A Piotr ją oszukał po raz drugi. Założyła swoją ulubioną czarną, skórzaną kurtkę i wyszła z mieszkania mocno trzaskając drzwiami, myśląc, że to może coś pomoże... Ale nie pomogło. Usiadła na ławce przed blokiem i siedziała, a czas płynął...
- Czy ja już nigdy nie będę szczęśliwa - pomyślała i poczuła jak z oczu spływają jej łzy.

Wracając do domu Piotr zobaczył siedzącą Hanę. Powiedział Magdzie, żeby zabrała Tosię do domu, a on zaraz do nich dołączy.
Stanął na chwilę zastanawiając się, czy podejść do Hany, czy może lepiej nie. Zdecydował, że wróci do domu, ale gdy otwierał już drzwi od klatki, nagle się odwrócił i zaraz potem był już obok Hany. Gdy ta usłyszała, że ktoś się zbliża odwróciła głowę. Gdy Piotr ją zobaczył, zrobiło mu się strasznie przykro. Hana płakała. Łzy spływały jej po policzkach, kapały na skurzaną kurtkę... Usiadł koło niej i chciał ją objąć, ale mu na to nie pozwoliła. Odepchnęła go i uciekła. Gdy weszła do mieszkania, położyła się na łóżku i płakała... tak długo, aż wreszcie zasnęła.

Piotr siedział jeszcze na ławce jakąś godzinę próbując zebrać myśli i czekając... czekał chociaż właściwie nie wiedząc na co. Może liczył, że Hana do niego przyjdzie, powie, że mu wybacza... W końcu stwierdził, że to nie ma sensu i postanowił wrócić do domu.

Udało mi się wreszcie coś dla was napisać.

25 KOMENTÓW = NEXT
  • awatar Gość: Jest juz ponad 25 kom, a nexta i nie ma i nie ma. Czy zdazysz przed pierwsza gwiazdką dodac nexta
  • awatar Gość: Kiedy next
  • awatar Gość: I 25 komentarz
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Jak tylko znajdę trochę czasu, to od razu zabiorę się za pisanie nexta, bo na to zasłużyliście <3
  • awatar Hanaipiotropowiadania: Jutro po południu najprawdopodobniej pojawi się next =)
  • awatar Gość: Kiedy znajdziesz ten wolny czas. Mam nadzieje, ze jutro
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Piotr był na siebie wściekły. Nie mógł uwierzyć w to, co zrobił. Jednym nieprzemyślanym zdaniem zniszczył relacje, które łączyły go z Haną. Był zrozpaczony. Wiedział, że Hana może mu już tego nie wybaczyć, ale stało się. Nie mógł już cofnąć czasu. Szybko wybiegł z bloku Hany i zastanawiał się, co ma ze sobą zrobić. W pewnej chwili spojrzał na pudełko z ciasteczkami, które trzymał w ręce i skierował się w stronę klatki schodowej.

Hana przeglądała zdjęcia ze łzami w oczach. Tak bardzo było jej z tym wszystkim źle. Chciała się do kogoś przytulić, wygadać, ale nie miała nikogo. Nikogo oprócz Leny, która miała teraz dyżur w szpitalu. W tym momencie Hana pomyślała o swoim bracie ...
Nigdy go nie spotkała, ale wiedziała od dawna o jego istnieniu i zawsze chciała go odnaleźć. Wiedziała o nim tylko tyle, że mieszka w Polsce. Nie dużo, no ale przynajmniej tyle.
- Znajdę go, choćby nie wiem co - pomyślała Hana i sięgnęła do torebki po chusteczki.
W tamtym momencie była tak bardzo wściekła... na cały świat. Najbardziej chyba na Piotra, który ją oszukał.
Znowu spojrzała na zdjęcia z Jamesem i postanowiła sobie w tamtej chwili, że wyrzuci go ze swojego życia raz na zawsze. Przecież był daleko. Nie wiedział o niej nic... gdzie mieszka ani co robi. Mogła czuć się bezpiecznie. Patrzyła tak na ten album i zastanawiała się, co z tym fantem zrobić.
W pewnej chwili wzięła ten cholerny album i wybiegła z mieszkania mocno trzaskając drzwiami. Zbiegła na podwórko i wyrzuciła album do kosza na śmieci. Nie wiedziała, czy dobrze zrobiła, ale już przepadło. Wróciła powoli do mieszkania i weszła do kuchni. Otworzyła lodówkę i ...
- No tak, pusto... chyba trzeba będzie zrobić jakieś małe zakupy - powiedziała sama do siebie.
Wzięła portfel, torebkę i wyszła. Nie znała jeszcze okolicy i nie bardzo orientowała się, gdzie może zrobić zakupy, ale po chwili znalazła mały sklep spożywczy.
Po zrobieniu zakupów wróciła do domu i zabrała się do robienia swojej ulubionej owocowej sałatki. Do tego włączyła płytę z ulubionymi kawałkami i wreszcie od wielu, wielu dni poczuła się dobrze i bezpiecznie.
Dzień leciał jej bardzo szybko i ani się nie obejrzała, a był już wieczór. Siedziała w kuchni na parapecie i patrzyła w okno. I w pewnej chwili zobaczyła ..........

Jak myślicie ? Kogo lub co zobaczyła Hana ? - Piszcie w komentarzach, jak wam się wydaje.
+ Chcecie kolejną część ? Nic prostszego. 20 KOMENTÓW = NEXT
  • awatar Gość: Jest juz 20. Nexta poprosimy. =)
  • awatar Gość: No. Zgadzam sie z tamtym kom
  • awatar Gość: Fajne. Daj w najblizszym czasie jakis dramacik.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Pracuję nad nowym nextem, ale mam 1000 pomysłów na raz i trochę się gubię. Naxt pojawi się raczej jutro, ale kto wie. Jak zaszalejecie z komentarzami to może coś się da przyspieszyć <3<3
  • awatar Gość: Dodaj nexta. Od wczoraj czekam, bo myslalam, ze wieczorkiem dodasz.
  • awatar Gość: Next
  • awatar Gość: Jest juz 12 komentarzy. Uwarzam, ze powinnac byc bardzo zmotywowana.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Więc jak ? Chcecie ? =)) + komentarze zostawiajcie pod częścią 7 ==))
  • awatar Gość: Jest juz dziesiaty. Next
  • awatar Gość: Ile potrzebujesz na nexta
  • awatar Gość: Czekam od wczoraj na nexta
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Hana ze zniecierpliwieniem spoglądała na Piotra.
- Co chcesz mi powiedzieć? Zapytała.
Piotr nie chciał okłamywać Hany i powiedzieć jej, że ma córkę. Że mieszka z nią i jej matką. Co prawda z Magdą - mamą Tosi mieszka tylko ze względu na dziecko, ale nie wiedział, jak Hana zareaguje. Nie chciał, żeby coś się popsuło w relacjach między nimi i stchórzył. Postanowił nic nie mówić Hanie o Tosi i Magdzie... przynajmniej na razie.
- Chciałem ci powiedzieć, że jesteś... jesteś dla mnie bardzo ważna - wydukał.
Ta tylko się uśmiechnęła i siedzieli tak przez chwilę nic nie mówiąc. Co chwilę na siebie spoglądali. W końcu Hana przerwała ciszę:
- opowiedz mi coś o sobie.
- A co byś chciała o mnie wiedzieć? - zapytał Piotr.
- No jak to co ? Wszystko.
- No dobra. To w takim razie tak się składa, że mieszkam z bloku obok i...
- Coo, jak to ? Czemu wcześniej nie mówiłeś, że jesteśmy sąsiadami? - zapytała Hana, która bardzo się na tą wiadomość ucieszyła.
- Bo nigdy nie pytałaś - odpowiedział tajemniczo.
- Noo, muszę przyznać, że zaczyna się ciekawie. Ale nie myśl, że ci tak szybko odpuszczę. Mów dalej ...
- Nie wiem, co jeszcze mógłbym ci o sobie powiedzieć- Piotr przeklinał się w duchu. Okłamywał kobietę, która oprócz Tosi była dla niego najważniejsza - Może ty coś opowiesz ? - zasugerował.
Hana w jednej chwili posmutniała i spuściła głowę.
- Hana, wszystko ok ? Dobrze się czujesz ?
- Tak, tylko nie wiem, czy mam o czym opowiadać.
- Jak nie chcesz, to nie musisz mówić, nic na siłę.
Hana przez chwilę milczała, po czym zaczęła opowiadać...
- Miałam męża, niedawno się rozwiodłam. Potem musiałam przed nim uciekać i teraz jestem tutaj.
James bardzo mnie kochał, był bardzo zazdrosny, ale czasami to stawało się nie do zniesienia. Nie pozwalał mi wychodzić ze znajomymi, chodzić na zakupy. On wszystko załatwiał, żebym nie musiała nigdzie wychodzić. Czasami nawet zamykał mnie w domu na klucz, żeby mieć pewność, że na pewno nigdzie nie wyjdę. No i pewnego dnia nie wytrzymałam i powiedziałam " koniec ".
- I bardzo dobrze zrobiłaś - powiedział Piotr i złapał ją za rękę. Cieszył się, że Hana tak się przed nim otworzyła. Najchętniej by ją teraz przytulił i nie puścił. Czuł, że ją kocha, że chce z nią być przez cały czas, już do końca, na zawsze, w dzień i w nocy. Ona jest taka śliczna, idealna, bezbronna. Jednym słowem idealna - myślał.
0 Może ciasteczko ? - zaproponowała Hana, która już trochę doszła do siebie.
- Bardzo chętnie... mmm, ulubione ciasteczka Tosi. -Piotr jeszcze w tej samej chwili, w której wypowiedział te słowa, zaczął ich żałować. Nie chciał, żeby Hana dowiedziała o tym, że ma córkę, że mieszka z nią i jej matką. Ale było już za późno.
- Kim jest Tosia? - Zapytała Hana
- Tosia, to moja córka - odpowiedział cicho Piotr.
- Nie mówiłeś, że masz córkę.
- Przepraszam, ale nie wiedziałem ,że dla ciebie to takie ważne.
- Nie ważne ?! To, że masz córkę nie jest ważne ?! Mówisz, że ci na mnie zależy i ukrywasz przede mną takie rzeczy? - Krzyczała Hana.
- Oj Hana przestań, przecież to chyba niczego nie zmienia między nami.
- Myślę, że powinieneś już pójść.
- Ale Hana...
- Proszę, jestem zmęczona i muszę odpocząć. Proszę, weź ciasteczka dla córeczki. - Hana wstała, włożyła ciastka do pudełka i dała Piotrowi, po czym wyszła z salonu i udała się do kuchni. Piotr został sam w salonie. Przez chwilę siedział w bezruchu i analizował, co się stało, po czym wstał i bez słowa wyszedł. Hana obserwowała przez okno, jak wychodzi z jej klatki, idzie przez podwórko i wchodzi do klatki w bloku obok. Kochała go, a on ją oszukał. Hana przeszła przez korytarz, weszła do salonu i położyła się na łóżku. No ale Hana, jak to Hana. Długo nie usiedzi w jednym miejscu. Wstała po chwili i zaczęła rozpakowywać pozostałe 3 kartony, z którymi nie zdążyła się wcześniej uporać. W jednym z pudełek znalazła album ze zdjęciami. Usiadła i zaczęła przeglądać. Zobaczyła zdjęcie ze ślubu z Jamesem i wszystko wróciło, wszystkie wspomnienia ...



Ciąg dalszy w części 8.
Nie wiem kiedy pojawi się next. To zależy od tego, ile będzie nauki. + 10 kom = część 7 <3 Więc... nie zapomnijcie motywować komentarzami.


  • awatar Gość: A za dwadziescia napiszesz jutro nexta. Plose. Jak do napisania nexta jeszcze dzis potrzebujesz 30 to ja to zlatwie. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Gdy Hana była już trochę zmęczona zwiedzaniem szpitala i miała zamiar wrócić do sali, zobaczyła mały szpitalny bar.
Weszła i usiadła w kącie przy jednym ze stolików. Siedziała i rozmyślała ... o Piotrze. Tęskniła za nim, brakowało jej go, chciała go zobaczyć. Teraz, już ! Nie wiedziała, co się z nią właściwie dzieje. Dziś rano zobaczyła go po raz pierwszy, spędziła w jego towarzystwie zaledwie kilka godzin, a teraz gdy go nie było w pobliżu... tęskniła.
Z rozmyślań wyrwał ją jakiś głos:
- Wszystko w porządku, dobrze się pani czuje ? - Zapytała Pani Maria, która prowadziła ten barek.
- Tak, wszystko dobrze - odpowiedziała Hana i uśmiechnęła się do starszej kobiety. Ta odwzajemniła uśmiech i odeszła, a Hana znów została sama ze swoimi myślami. Siedziała jeszcze kilka minut, po czym postanowiła wrócić do sali i położyć się spać.
...
Następnego ranka, gdy otworzyła ocz, myślała, że jeszcze śni. Zobaczyła jego - Piotra, o którym cały czas myślała i którego wczoraj jej tak bardzo brakowało . Siedział przy jej łóżku i uparcie się w nią wpatrywał.
- Dzień dobry - powiedział wesoło.
- Piotr... Cześć, tak się cieszę, że jesteś. - odparła z uśmiechem.
- No, to chyba czas do domu, co ? Chodź, odwiozę cię. - zaproponował.
- Niee, na parkingu mam samochód - powiedziała
- Twój samochód jest pod twoim blokiem. Tylko błagam, nie pytaj, skąd mam kluczyki do samochodu i twój adres... - powiedział tajemniczo się uśmiechając. Hana była bardzo ciekawa, jak Piotrowi udało się zdobyć klucze i adres, ale na razie postanowiła nie drążyć tematu. Wstała szybko z łóżka i po chwili była już gotowa do wyjścia.
- Noo, ja jestem gotowa. Możemy iść ,tylko po drodze muszę na chwilę wpaść do Trettera. Poczekasz na mnie chwilę?
- Oczywiście, na ciebie zawsze - odpowiedział udając, że jest poważny.
...
Dyrektor chciał dać Hanie kilka dni wolnego, ale się uparła, że od jutra zaczyna i nie dała się przekonać. Wyszła zadowolona z gabinetu.
- Teraz możemy już iść - powiedziała.
- No to chodźmy - powiedział i złapał ją za rękę. Była w szoku, przez całe jej ciało przeszedł dreszczyk, ale czuła się dobrze - dobrze jej z nim było. Szli tak przez korytarze szpitala i wyglądali, jak para zakochanych w sobie ludzi.
...
Gdy dojechali pod blok, Hana zobaczyła swój samochód, który wyglądał jak nowy. Zderzak i lampa były wymienione, a po stłuczce nie było ani śladu.
Uśmiechnęła się i powiedziała :
- Ooo, widzę, że się postarałeś.
- No tak i liczę, że w nagrodę zaprosisz mnie na kawę. Rano tak się do ciebie spieszyłem, że nie zdążyłem wypić - powiedział.
- Jasne, zapraszam - odpowiedziała i wyszła z samochodu. Piotr ruszył za nią.
Kiepsko Hanie szło wychodzenie po schodach w szpilkach. Piotr przez chwilę obserwował jak się męczy, ale po chwili nie wytrzymał i wybuchnął głośnym śmiechem.
Hana popatrzyła na niego z byka.
- No dobra, wskakuj na barana - powiedział Piotr i kucnął.
Hana głośno się zaśmiała i wskoczyła na jego ramiona.
- Od razu lepiej - odetchnęła Hana i z zadowoleniem patrzyła, jak teraz to Piotr się męczy. Gdy wreszcie dotarli do mieszkania, Hana zaprosiła Piotra do salonu i udała się do kuchni zaparzyć kawę. Do tego wyciągnęła pyszne orzechowe ciasteczka. Postawiła na stole w salonie i usiadła na kanapie obok Piotra.
- Dobrze się czujesz? - zapytał Piotr.
- Tak, czuję się świetnie... Piotr, chciałam ci podziękować za wszystko. Za to, że byłeś przy mnie wczoraj, za to, że jesteś dzisiaj.
- Nie ma za co. Hana... muszę ci coś powiedzieć.

Co chce powiedzieć Hanie Piotr ? Co będzie dalej ?
Następny next pojawi się w sobotę, albo niedzielę.
No i nie zapomnijcie o komentarzach. 10 komentarzy = część 7 < w sobotę, albo niedzielę >
  • awatar Gość: Kiedy dodasz nexta. Prosze dzis rano. Ok
  • awatar Gość: Dawaj dzisiaj tego nexta.
  • awatar Gość: A nie da sie jeszcze dzisiaj dodac nexta. Jest poczatek weekendu i na jutro nie ma zadnych lekcji, sprawdzianow, kartkowek... etcetera etcetera. To co dodasz nexta. Popatrz, bez proszenia masz ponad 10 komentarzy. Nalezy sie nam nagroda. Prawda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
  • awatar Gość: Next
  • awatar Gość: Super opo. Next
  • awatar Gość: Nie wiem nie znam nie ogladam nie znosze filmow o szpitalu. Ale jak chcesz to mozesz wziac udzial w moim Quizie o gwiazdach
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Gdy Piotr zobaczył, co się dzieje z Haną, bardzo się przeraził. Próbował nawiązać z nią jakiś kontakt, ale była nieprzytomna. Wziął ją więc na ręce i pobiegł do szpitala. Gdy wbiegł do szpitala, od razu zaczął głośno krzyczeć, żeby ktoś pomógł Hanie. Nie umiał sobie tego wytłumaczyć, ale Hana była dla niego kimś ważnym mimo to, że znali się dopiero od kilku minut. Wołanie Piotra usłyszała Lena, która szybko do nich przybiegła. Gdy zobaczyła Hanę, bardzo się przestraszyła i zapytała przerażonym głosem:
- Piootr, co się dzieje ? Co z Haną ?
- Nie mam pojęcia, rozmawialiśmy i było wszystko w porządku. Potem szliśmy razem w stronę szpitala. W pewnej chwili Hana złapała mnie za rękę i upadła. - zawołał zrozpaczonym głosem.
Szybko zanieś ją do sali - powiedziała Lena podniesionym głosem.
Piotr zaniósł Hanę do sali i delikatnie położył ją na łóżku. I wtedy otworzyła oczy.
- Gdzie ja jestem, co się ze mną stało ? - zapytała cichutkim głosikiem.
- Hana... spokojnie, jesteś w szpitalu. Piotr cię tutaj przyniósł i powiedział, że zasłabłaś. - Odpowiedziała Lena pochylając się nad przyjaciółką.
- Jak się czujesz ? - Zapytał Piotr z troską w głosie.
- Już jest wszystko w porządku. Idę do siebie do gabinetu. Zaraz mam pierwszą pacjentkę - powiedziała i zaczęła powoli wstawać z łóżka.
- Nawet o tym nie myśl - krzyknął Tretter, który właśnie wszedł do sali. - Te omdlenia zdarzają się często ? - Zapytał.
- Nie, raczej nie. Po prostu nie zjadłam dzisiaj śniadania i to dlatego. - powiedziała Hana niepewnie.
- Aha, czyli wczoraj też nie jadłaś śniadania ? - Zapytał dyrektor Tretter.
- Wczoraj ? - Powtórzyła za nim Hana.
- No tak, wczoraj. Nie pamiętasz, jak źle się poczułaś u mnie w gabinecie ? Wczoraj ci uwierzyłem, że to stres, ale dziś już nie będzie tak łatwo. - powiedział i zlecił wszystkie podstawowe badania, a Hanie kazał spokojnie leżeć i czekać na wyniki. Zgodziła się niechętnie, ale w końcu nie miała innego wyjścia. Nie będzie przecież dyskutowała z szefem. Piotr cały czas przy niej siedział. Poprosił Wiktorię, żeby zastąpiła go na chirurgii i miał czas tylko dla Hany. Przez ten czas dużo rozmawiali i bardzo się do siebie zbliżyli.
...
Po kilku godzinach Lena przyszła do Hany z wynikami badań i powiedziała :
- No kochana, chyba czas o siebie zadbać. Masz anemię. Musisz zacząć więcej jeść, unikać stresu.
Hana nic nie mówiła, tylko się uśmiechała raz do Leny, raz do Piotra.
- Do kiedy Hana musi tutaj zostać ? - Zapytał Piotr Lenę.
- Przynajmniej do jutra do rana na obserwacji. Hana, wypiszę ci jeszcze witaminy na wzmocnienie. - powiedziała Lena uśmiechając się.
- Lenka, nie dało by się jakoś przyspieszyć tego powrotu do domu? Błagam, chcę do domku. - powiedziała Hana słodkim głosikiem.
- Nawet o tym nie myśl, zostajesz do jutra i koniec tematu. - powiedziała Lena.
- Ale... - próbowała coś powiedzieć Hana.
- Nie ma żadnego ale, zostajesz do jutra i kropka - powiedziała Lena i wyszła.
Hana wiedziała, że z Leną nie wygra, więc była posłuszna. Piotr siedział z nią jeszcze kilka godzin, ale w pewnej chwili zadzwonił mu telefon i musiał iść. Hana została sama, ale nie zmierzała marnować czasu. Postanowiła rozejrzeć się trochę po szpitalu. Wstała powoli z łóżka i wolnym krokiem ruszyła na przód.

Podoba się ? Komentować. Kolejna część za kilka dni + 10 komentarzy = Część 6 - co wy na to ?
  • awatar Gość: I jest dziesiec komentarzy. Dawaj nexta. ;)
  • awatar Gość: Kocham to opo. Jestes wspaniala, bo codziennie dodajesz nexta. Czytam to opo od poczatku. Myslalam, ze Hana ma nowotwór, a tu klops. I tak mi sie podoba. Dawaj szybko nexta.
  • awatar Gość: Super czesc. Dawaj nexta.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Następnego ranka Hana bardzo źle się czuła. Kręciło jej się w głowie, ale wiedziała, że trzeba wstać i iść do pracy. Niechętnie powoli wstała z łóżka i udała się do łazienki. Ubrała się w swoje ulubione szare szpilki, czarne rurki i do tego szara elegancka bluzka. Lekko podkreśliła oczy, usta pociągnęła błyszczykiem, użyła ulubionych perfum i powoli podreptała w stronę kuchni. Zaparzyła sobie zieloną herbatę i usiadła przy stole. Czuła, że wszystko wiruje jej przed oczami. Do tego rozbolała ją głowa. Na szczęście miała jeszcze trochę czasu, więc wzięła tabletkę przeciwbólową i położyła się na kanapie w salonie. Po kilkunastu minutach poczuła się lepiej. Wstała, założyła kurtkę ,wzięła klucze i wyszła. W tej samej chwili ze swojego mieszkania wyszła Lenka.
- Cześć Lenka - powiedziała Hana, ciesząc się na jej widok.
- Heej - odpowiedziała Lena i mocno uściskała swoją nową przyjaciółkę.
- Do pracy? - zapytała Lena ?
- Taak, może zabierzesz się ze mną ? Nie ma sensu, żebyśmy jechały każda swoim samochodem. - Zaproponowała Hana.
- Tak ? To super. W takim razie chodźmy, bo się jeszcze spóźnisz na swój pierwszy dyżur - zaśmiała się Lena i zbiegły po schodach na dół.
...
Na parkingu pod szpitalem Hana nie mogła znaleźć wolnego miejsca. Musiała więc zaparkować na sąsiednim parkingu. Gdy już miały z Leną wysiadać z auta, coś uderzyło od tyłu w samochód. Hana od razu wysiadła z auta, żeby sprawdzić, co się stało.
- Jak jeździsz palancie ?! Kto ci dał prawo jazdy ?! - krzyknęła wściekła, gdy zobaczyła zbitą lampę i uszkodzony zderzak swojego samochodu.
- Przepraszam Panią bardzo, to moja wina - odezwał się męski głos.
- No oczywiście ,że pana wina. Przecież nie moja. - Burknęła pod nosem i podniosła głowę przestając oglądać uszkodzony samochód. - No dobra już nic takiego strasznego się nie stało - dodała, gdy zobaczyła smutną minę mężczyzny. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, on odwzajemnił uśmiech. Lena przez chwilę stała i przyglądała się całej tej sytuacji, ale po chwili stwierdziła, że i tak nikt nie zwraca na nią uwagi, więc udała się w stronę szpitala.
- Proszę, to jest mój numer telefonu. Niech Pani się ze mną skontaktuje w wolnej chwili. Pokryję koszty naprawy samochodu... A tak przy okazji, jestem Piotr- powiedział.
- Hana. To w takim razie do zobaczenia. Muszę już lecieć, bo zaraz zaczynam dyżur w szpitalu. - powiedziała kobieta.
- Jak to, ty pracujesz w tym szpitalu ? - Zapytał zdziwiony.
- Tak, od dziś zaczynam pracę na ginekologii - odpowiedziała.
- To czyli od dziś pracujemy razem. Jestem chirurgiem w tym szpitalu - powiedział Piotr i puścił do Hany oczko.
- To jak idziemy ? - Zapytała Hana
- Idziemy ! - odpowiedział mężczyzna i ruszyli. Nagle Hana poczuła, że robi jej się słabo. Chwyciła Piotra za rękę i osunęła się na chodnik.


I co ? Jak się podoba ? Komentujcie ! Kolejny next pojawi się, jak będzie tutaj kilka komentarzy
  • awatar Gość: Dawaj nexta.
  • awatar Gość: Bomba. Nie moge doczekac sie nexta. Za ile kometarzy bedzie next. Bez nexta nie zasne a jutro mam 2 sprawdziany wiec bedzie kiepsko. Ocal najwieksza fanke tego opo i hapi. Badz człekiem :-[
  • awatar Gość: Cos czuje, ze posluchalas mojej sugestii. ;) To jest genialne. Jak Ci sie udaje tak pieknie pisac. Po prostu mistrzostwo. ♥Podbijasz stawke z komentarzami, czy zostaje tak jak bylo. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Gdy Hana wyszła z gabinetu dyrektora, poczuła ogromną ulgę. W reszcie coś jej się w życiu udało...
Na krześle obok Hana zobaczyła siedzącą Lenę, która gdy tylko ją zobaczyła, podbiegła do niej i zapytała:
- I jak ? Udało się ?
- Tak, od jutra zaczynam - odpowiedziała szczęśliwa Hana. Gdy Lena to usłyszała, z całych sił uściskała Hanę. I wtedy Hana poczuła, że nie jest już sama. Poczuła wielką sympatię do Leny.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę ,że będziemy razem pracować.
- Ja też bardzo się cieszę i szczerze mówiąc jeszcze nie do końca wierzę, że to się dzieje na prawdę. Nagle Lenie zadzwonił telefon. Rozmowa trwała krótko. Gdy Lena skończyła rozmowę, powiedziała:
- Przepraszam, ale muszę iść, praca czeka.
- Jasne, rozumiem. W takim razie do zobaczenia - odpowiedziała Hana i poszła w stronę wyjścia.
...
Po 15 minutach była już pod swoim blokiem. Zamknęła samochód i weszła na klatkę schodową. Winda dalej nie działała, więc chwilę Hanie zeszło dojście na 4 piętro. Do mieszkania weszła już bez butów, bo to nie takie proste pokonać tyle schodów na 10 centymetrowych szpilkach.
- No dobra, to teraz biorę się za rozpakowywanie rzeczy - pomyślała Hana i zabrała się do pracy.
...
Mijały godziny, aż wreszcie Hana poczuła ogromne zmęczenie. Stwierdziła, że na dziś koniec. Założyła kurtkę i wyszła z mieszkania. Zeszła na dół i usiadła na ławce przed blokiem. Siedziała i myślała... o przeszłości ... o byłym mężu, który tak bardzo ją zranił i przed którym musiała uciekać. W pewnej chwili Hana poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu. Przeszedł ją dreszcz, odwróciła się i zobaczyła Lenę, która właśnie wracała z dyżuru.
- Cześć, co tu tak sama siedzisz taka smutna? - Zapytała Lena.
- Aa, tak jakoś. - odpowiedziała ponuro Hana.
Lena usiadła obok niej i przez chwilę siedziały nic nie mówiąc . W końcu Hana spojrzała na sąsiadkę i zapytała :
- Masz jakieś plany na wieczór ?
- Nie, nic konkretnego - Odpowiedziała Lenka.
- To w takim razie zapraszam do mnie na dobre wino.
Lena tylko się uśmiechnęła i skinęła głową. Wstały i udały się po schodach na górę.
- Tylko nie przestrasz się bałaganu - ostrzegła Hana.
- Myślę, że nie będzie tak źle - Odpowiedziała lena głośno się śmiejąc.
...
Hana i Lena od razu znalazły wspólny język. Rozmawiało im się świetnie, tak jakby znały się od lat. W ciągu tych kilku godzin dużo się o sobie dowiedziały. Lena opowiedziała Hanie o swoim trudnym dzieciństwie. Hana natomiast o byłym mężu Jamesie i o tym, co jej zrobił... Biedna Hana, miała z nim na prawdę trudne życie. Bił ją, zamykał w domu na klucz i nie pozwalał wychodzić. Gdy wreszcie udało jej się z nim rozwieść, nachodził ją, groził. Dlatego właśnie postanowiła uciec i zacząć wszystko od nowa w zupełnie nowym miejscu, z dala od przeszłości.
-Na szczęście teraz wszystko idzie zgodnie z planem. Mam wymarzoną pracę, nową cudowną przyjaciółkę. Teraz będzie już dobrze - pomyślała Hana i zasnęła, tym razem nie zapominając ustawić budzika na 5:30.

W następnym opowiadaniu Hana pozna Piotra, więc myślę, że jest na co czekać. Czytajcie i komentujcie Nowe opowiadanie niedługo
  • awatar Hanaipiotropowiadania: @gość: Jest już nowy next :) Tylko trochę wyżej :)
  • awatar Gość: Genialne. Juz bylo 5 kometarzy. Dasz nexta? ;)
  • awatar Gość: To opo bardzo mi sie podoba. To najfajniejsze opo jakie czytalam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Następnego dnia rano z głębokiego snu wyrwał Hanę budzik. Nienawidziła tego głośnego urządzenia, które budziło ją każdego ranka. Wyłączyła budzik i leniwie przeciągnęła się na łóżku, które okazało się być całkiem wygodne. I nagle Hana sobie o czymś przypomniała.
- Jasna cholera - zaklęła pod nosem i zerwała się z łóżka jak poparzona. Przecież to dziś jest ten dzień. Dzień, od którego zależy jej dalsze życie. Za godzinę miała być w szpitalu na rozmowie, a stała jeszcze na środku pokoju zastanawiając się, od czego zacząć.
- Musiałam wczoraj przez to zmęczenie źle ustawić budzik. Zamiast na 5:30, ustawiłam na 7 - pomyślała i wtedy zaczęła się bieganina po mieszkaniu. Z pudełka Hana wyciągnęła elegancką beżową bluzkę i kremowe rurki. Po chwili była już ubrana. Do tego założyła czarne wysokie szpilki. Potem delikatny szybki makijaż i w drogę. Hana szybko wybiegła z mieszkania. Zamykając drzwi zobaczyła Lenę, która też wychodziła.
-Dzień dobry - powiedziała Lena
-Witam - odpowiedziała Hana - Przepraszam, ale muszę lecieć - dodała zbiegając po schodach. Z bloku wybiegła jak błyskawica i podbiegła do auta. No i kolejna katastrofa ...
-Kluczyki, cholera zostawiłam na górze kluczyki- powiedziała Hana rozpaczliwym głosem i pędem ruszyła w stronę kletki schodowej. Po drodze omal nie wpadła w zdezorientowaną Lenę ,która stanęła i z zaciekawieniem patrzyła, co się dzieje. Hana wbiegła do mieszkania, omal nie potykając się na kartonach, wzięła kluczyki i z powrotem na dół. Wsiadła szybko do samochodu i odjechała.
...
Pod szpitalem była o 8:5. Spojrzała na zegarek i zaklęła pod nosem:
- Cholera jasna, pierwszy dzień i już spóźnienie, ale porażka. - Szybkim krokiem ruszyła w stronę wejścia do szpitala. Niestety pech jeszcze nie zostawił jej w spokoju. Chodziła po szpitalnych korytarzach i nigdzie nie mogła znaleźć gabinetu dyrektora. W pewnej chwili na korytarzu zobaczyła swoją sąsiadkę Lenę. - Ona jest lekarzem? - pomyślała zdziwiona Hana. Podeszła do Leny i zapytała:
-Przepraszam, czy mogła by mi Pani powiedzieć, gdzie jest gabinet dyrektora Trettera ?
- Ooo, kogo ja widzę - powiedziała zdziwiona Lena. Czyli to Pani jest nowym ginekologiem ?
-Jeszcze nie jestem i nie wiem, czy coś z tego będzie. Pierwszy dzień i już spóźnienie - odpowiedziała Hana z irytacją w głosie. Nie lubiła jak ktoś się spóźnia i sama też nie lubiła tego robić.
- No dobrze, to proszę za mną - powiedziała Lena ,po czym dodała:
-Lena jestem
-Hana, miło mi - odpowiedziała kobieta i ruszyła za Leną. Nagle Lena usłyszała wołanie pielęgniarki, która krzyczała, że coś dzieje się z pacjentką.
-Hana muszę lecieć,idź prosto do końca korytarza i skręć w lewo. - Powiedziała Lena i pobiegła.
- Dziękuję za pomoc, odpowiedziała Hana i po kilku chwilach stała już pod gabinetem. Wzięła dwa głębokie oddechy i zapukała do drzwi, po czym weszła do gabinetu.
- Dzień dobry. Pani pewnie w sprawie pracy na ginekologii ? - zapytał Tretter.
- Tak, zgadza się. Przepraszam Pana za spóźnienie, ale od rana prześladuje mnie pech. Najpierw zaspałam, potem zapomniałam wziąć z mieszkania kluczyków do samochodu i musiałam wracać, a na koniec przez kilkanaście minut błądziłam po szpitalu - powiedziała Hana próbując się usprawiedliwić.
- Spokojnie Pani Hano - odpowiedział dyrektor i wziął od kobiety teczkę z dokumentami. Przez chwilę uważnie je przeglądał po czym powiedział:
- Witamy na pokładzie! Od kiedy może Pani zaczynać?
- Od jutra - odpowiedziała Hana radośnie po czym dodała:
-Proszę mi mówić po imieniu - Hana.
- Dobrze, to w takim razie jutro punkt 8 rano widzimy się w pokoju lekarskim.
-Tak, będę na pewno - odpowiedziała Hana i wstała. Nagle poczuła, że robi jej się ciemno przed oczami i z powrotem osunęła się na krzesło.
-Hana, co się dzieje ? Wszystko w porządku? - zapytał przerażony Tretter.
-Tak, już dobrze. Po prostu jestem trochę zestresowana. - odpowiedziała
-Może szklankę wody ? -Zaproponował dyrektor?
- Nie dziękuję - uśmiechnęła się i dodała :
- Pójdę już.
- No dobrze, to w takim razie do jutra. Uważaj na siebie. - powiedział i poklepał ją po ramieniu.
- Do widzenia - odpowiedziała i wyszła.

Chcecie wiedzieć, co dalej ? Komentujcie i czekajcie na część 3. Im więcej będzie komentarzy, tym szybciej pojawi się nowy wpis
  • awatar Gość: Bardzo fajne. Oby tak dalej. Dawaj szybko nexta. Nie moge sie go doczekac. Zrob maly dramacik jak z filmiku HaPi-Jej ostatni rok. Oczywiscie z happy endem.
  • awatar RuDa ; *: Podoba mi się bardzo ; ) Masz talent ; ]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jeśli chcecie jeszcze dzisiaj kolejną część, to komentujcie. To bardzo motywuje
  • awatar Gość: Bardzo fajne. Oby tak dalej. Dawaj szybko nexta. To tylko sugestia, ale moze zrobisz maly dramacik jak w filmiku HaPi Jej ostatni rok. Oczywiscie z happy endem. ;) Takiego opo jeszcze nie bylo.
  • awatar Gość: Fajnie sie to czyta. Lubie nawet Hane ;) pisz bo bede to czytac ;)
  • awatar Hanaipiotropowiadania: niestety nie można dawać like ;/ Ale liczę na pozytywne komentarze. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Nareszcie - pomyślała Hana idąc wolno po schodach do swojego nowego mieszkania. Przez pół cały dzień pakowała i przewoziła swoje rzeczy do nowego mieszkania. Była tak bardzo zmęczona, że ledwie trzymała się na nogach. I jeszcze ta cholerna zepsuta winda. Mieszkanie Hany znajdowało się na czwartym piętrze, więc trochę się musiała namęczyć, żeby zanieść tam wszystkie kartony z rzeczami. Idąc wolno po schodach rozmyślała o tym, co będzie dalej. Była sama w nowym miejscu, nie wiedziała, jak będzie wyglądało jej życie i co ją spotka. Gdy już otwierała drzwi swojego mieszkania, z sąsiednich drzwi wyszła czarnowłosa kobieta - Lena.
-Witam, Pani jest naszą nową sąsiadką, prawda? -zapyta Lena i uśmiechnęła się do Hany przyjaźnie.
-Tak, zgadza się - Odpowiedziała Hana wymuszając uśmiech. Była tak zmęczona, że nie myślała o niczym innym, tylko o prysznicu. Lena widząc zmęczenie sąsiadki uśmiechnęła się i powiedziała:
- Nie zatrzymuję, widzę, że przeprowadzka dała Pani nieźle w kość. Do zobaczenia.
- Dobranoc - Odpowiedziała Hana i zniknęła za drzwiami swojego mieszkania. Widząc nierozpakowane kartony i cały ten bałagan lekko się przeraziła, ale postanowiła, że najpierw prysznic, a potem spróbuje trochę ogarnąć bałagan. Wyciągnęła z pudełka ręcznik i podreptała w stronę łazienki.
...
Od razu lepiej - pomyślała Hana wychodząc z łazienki i zmierzając w kierunku kuchni. Właśnie wtedy uświadomiła sobie, że przez to całe zamieszanie od rana nic nie jadła. Zaparzyła sobie zieloną Jedząc powoli rozmyślała o następnym dniu. Była umówiona z dyrektorem pobliskiego szpitala na rozmowę w sprawie pracy. Do tej pory o tym nie myślała, bo miała inne rzeczy na głowie, ale w tej chwili zaczęła się stresować. Co będzie jak się nie uda - rozmyślała i z przejęcia przestała być głodna, chociaż dopiero zaczęła jeść sałatkę. Zmartwiona wyszła z kuchni i udała się w stronę sypialni. Miała zamiar rozpakować trochę rzeczy, ale nie miała na to siły. Gdy weszła do sypialni ,zaczęła się uważnie rozglądać po pomieszczeniu. Trzeba będzie tutaj wprowadzić trochę zmian - pomyślała i popatrzyła na łóżko. W tej właśnie chwili zdała sobie sprawę, że jest bardzo późno i czas spać. W końcu jutro rozmowa kwalifikacyjna... Przecież musi jakoś wyglądać. Nie może straszyć podkrążonymi oczami. Położyła się na łóżku i niemal od razu zasnęła.
...
Następnego dnia... no właśnie, co się stanie następnego dnia ? Jak pójdzie rozmowa kwalifikacyjna i czy Hana dostanie pracę ? O tym już w kolejnej części. Zapraszam do czytania i komentowania
  • awatar Hanaipiotropowiadania: Dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że już mam 1 stałego czytelnika. To motywuje :) Następne opowiadanie postaram się dodać jutro :)@Rika:
  • awatar Gość: Bardzo ciekawe i fajne. Mi sie podoba. Masz wene, bo to widać, bogate słownictwo, a przede wszystkim chcęci do pisania tego. Też oglądam ,,Na dobre i na złe,, prawie od pierwszych odcinków. Sama lepiej bym nie napisała. Życzę wytrawałości i od dzisiaj czytam twojego bloga ;))
  • awatar Gość: bardzo ciekawe :) życzę powodzenia w dalszych postach i w ogóle aby ten blog był znany ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Mam na imię Natalia, mam 16 lat. Na blogu będę zamieszczała opowiadania o Hanie i Piotrze < Hapi > Zapraszam do czytania i komentowania